Wyjazd wytchnieniowy do Jastrzębiej Góry

Slow… czyli na spokojnie, z oddechem i bez pośpiechu. W takim duchu przeżyliśmy wraz z Seniorami z niepełnosprawnością trzy dni nad morzem w
ramach projektu „W rytmie slow – wytchnienie jako cel podróży”.

W poniedziałek 28 września na Placu Piastowskim z zaciekawieniem i pewną niecierpliwością czekaliśmy na autokar, który miał nas zabrać na Morską Przygodę w duchu slow. 20 uczestników wraz ze swoimi opiekunami i kadra, wypchane walizki, torby, kurtki, kijki i wszelkie potrzebne nam rzeczy znalazły swoje miejsce w autokarze. Ruszyliśmy!

Pierwsze rozmowy, poznawanie sąsiadów, trochę informacji o tym co nas czeka. Nim się obejrzeliśmy, byliśmy w Swarzewie. Zwiedzaliśmy Sanktuarium Królowej Polskiego Morza. Zadanie specjalne dla wszystkich – znaleźć wizerunek Matki Bożej w kapeluszu. Udało się! Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy dalej, do Jastrzębiej Góry, która była naszym miejscem docelowym. Dotarliśmy na obiad, a potem zakwaterowanie i pierwsze wrażenia.

Cisza… i widok morza z okna. Czy coś nam więcej trzeba? Wyruszyliśmy na „rozpoznanie terenu” – czyli na krótki spacer promenadą Jastrzębiej Góry i jeśli ktoś chciał – wejście na plażę. Morze opłukało nam nogi, a wiatr – leciutki i niezwykle przyjemny – wygładzał nie tylko włosy, ale jeszcze bardziej myśli i serca. W takim rytmie chcemy przeżyć te trzy dni – zatrzymać się, zapatrzeć, odpocząć, oddychać.

Po kolacji wspólny wieczór. Poznajemy się. Dużo śmiechu, radości, wspólnych piosenek, zabaw. Humory dopisują! A na koniec chwila relaksacji. Zamykamy oczy. Prowadzeni muzyką i słowem p. Agnieszki uspokajamy oddech, zatrzymując się na tej chwili. To dobra metoda.

Kolejny dzień zaczynamy sportowym wyzwaniem dla chętnych – nordic walking. Po śniadaniu jedziemy do Władysławowa. Pusta, piękna plaża… i my! A na plaży warsztaty fotograficzne i piękna sesja zdjęciowa. Będą niezwykłe pamiątki. Jest czas na kawę i gofry, na lody, pamiątki, spacery, rozmowy. Nieśpiesznie, ale przecież tak intensywnie wewnętrznie. Uśmiechy i wzruszenia… a pogoda idealna!

Po obiedzie czas wolny. Można skorzystać z sauny i jakuzzi. Można pograć w planszówki, zrobić własnoręcznie morski świecznik albo łódeczkę z korka. Można po prostu posiedzieć przy dobrej kawie, poczytać, rozmawiać, iść na spacer. Przed kolacją specjalne spotkanie z psychologiem dla opiekunów Seniorów. To dla nich ważny moment. Często to najbliżsi, obciążeni obowiązkami i odpowiedzialnością. Mają też swój czas wytchnienia i rozmowy o tym, co trudne, jak sobie radzić w codzienności. Wieczór znów wspólny.

Kolejny dzień zaczynamy na sportowo, ze słońcem na plaży. Jest pięknie. Aż się nie chce wierzyć, ze dziś wracamy do domu. Jest czas na spacery i korzystanie z udogodnień hotelu. Na koniec relaksacja…oddychamy w rytmie fal i wiatru. Uczymy się jak radzić sobie ze stresem – patrzymy, słuchamy, czujemy. Patrzymy na siebie z uśmiechem. Trzeba wracać. Ktoś może powie: do szarej codzienności. hm. Coś mam wrażenie, że ta codzienność nie jest już taka szara – ma kolor nieba i morskiego piasku, uśmiechów i dobrych rozmów, serdeczności i wzajemnej troski. Złapaliśmy oddech…